Urząd Miejski w willi Mayera Kauffmana
Artykuł pana Grzegorza Czepila, pochodzący z wiosennego wydania Kuriera Głuszyckiego z 2022 r.
Zbliża się kolejna, okrągła – 60. rocznica nadania praw miejskich Głuszycy, a oficjalne otwarcie nowej siedziby urzędu idealnie wpisuje się w tę datę. Warto więc przypomnieć, że od 18 lipca 1962 r. (data ogłoszenia w Dzienniku Ustaw) rozporządzeniem Prezesa Rady Ministrów Głuszyca została zaliczona do grona miast. Tym samym aktem prawnym również do rangi miast awansowały na Dolnym Śląsku: Pieszyce, Piława Górna, Sobieszów k. Jeleniej Góry, Leśna k. Lubania, Pieńsk k. Zgorzelca i Gorce (dziś współtworzące wraz z Boguszowem jeden podmiot). Na świętowanie przyjdzie zapewne czas latem, a my przenieśmy się w czasie o kolejne 100 lat.
To właśnie w 1862 r. na malowniczej działce, w bezpośrednim sąsiedztwie fabryki, wzniesiony został budynek reprezentacyjnej willi rodziny Kauffmanów. To przemysłowcy najbardziej zasłużeni dla rozwoju naszej gminy. Założyciel firmy – Meyer Kauffman, urodzony 4 lutego 1779 r. we Frankfurcie nad Odrą – był synem kupca Schaloma ben Jakhutiela. Zawód jego ojca (Kauffmann – kupiec) użyty przypadkowo w jednym z dokumentów stał się oficjalnym nazwiskiem rodowym, choć w archiwach pojawia się również zarzucone nazwisko Prager, pochodzące od czeskiej Pragi, skąd Schalom miał przybyć do Frankfurtu. Matką Meyera była Gittel Baschwitz z rodziny znanych w XIX w. drukarzy.
Meyer Kauffmann rozpoczął swoją karierę zawodową od pracy w firmie handlującej zbożem w Szczecinie. W 1815 r. zaciągnął się do wojska i przez rok, po zakończeniu wojen napoleońskich, stacjonował we francuskim Ruen. Po zakończeniu służby wojskowej osiadł w Jaworze i trudnił się handlem obwoźnym zegarami i częściami do nich. Wiązało się to z ciągłymi wyjazdami na teren całego Śląska, również do najmniejszych osad zagubionych w górach. Z czasem przeniósł się do Świdnicy, gdzie mieszkała jego przyszła żona Philipinne Wiener – córka kupca pracującego dla znanej wrocławskiej firmy produkującej sprzęty gospodarstwa domowego.
Meyer Kauffmann 6 stycznia 1824 r. uzyskał obywatelstwo miasta Świdnica i nabył pełnię praw przysługujących mieszkańcom tego grodu. Zobowiązał się do przestrzegania wszelkich obowiązków wynikających z miejscowego prawa. Jednocześnie uzyskał prawo do prowadzenia działalności gospodarczej. Data traktowana jest jako początek firmy. A już w lutym odbył się ślub. Rodzina zamieszkała na świdnickim rynku w kamienicy „Pod Wagą”, gdzie w kilku izbach wydzielono sklep z zegarami, pasmanterią i płótnem. Bardzo szybko okazało się, że nowo poślubiona żona jest nie tylko zaradną gospodynią domową, ale równie sprawnie odnajduje się w handlu i – dzięki swojej pogodnej naturze i uczciwości – pozyskiwała bardzo szybko nowych odbiorców.
Po kilku latach handel detaliczny przestał wystarczać i Meyer Kauffmann nawiązał bezpośrednie kontakty z tkaczami, którzy w okolicznych miejscowościach tkali płótno na ręcznych krosnach. Meyer sprzedawał je m.in. we Wrocławiu, skąd przywoził przędzę, którą przekazywał do przerobu pracującym dla niego chałupnikom. Przez jakiś czas produkcja płótna była tylko uzupełnieniem oferty towarowej, jednak wraz ze wzrostem zapotrzebowania na różne produkty bawełniane, firma całkowicie przestawiła się na ten asortyment.
Meyer Kauffmann skupił się na pozyskiwaniu płótna, głównie od tkaczy mieszkających wzdłuż doliny Bystrzycy. Towar wywożony był do Lipska i do Frankfurtu nad Menem, ale ze względu na wysokie koszty z czasem ograniczono się ponownie do Wrocławia. Dalszy rozwój handlu skłonił Kauffmanów do przebudowy części pomieszczeń kamienicy na potrzeby produkcji tak, aby powstała mała manufaktura. Było to nowatorskie podejście. W międzyczasie – po śmierci dotychczasowego właściciela, który był miejscowym piwowarem – rodzina, po przejęciu kamienicy, miała prawo ważenia piwa. Jednak zrezygnowano z tego na rzecz produkcji włókienniczej.
Dla zapewnienia dostępu do większej ilości towaru Meyer Kauffmann nawiązał współpracę z administracją więzień, gdzie zainstalowano kolejne krosna, wykorzystując pracę osadzonych tam skazańców. Dla zwiększenia własnych mocy produkcyjnych wypowiedziano dzierżawę pomieszczeń przyległych do dziedzińca kamienicy, które zajmował zakład szklarski.
Philipinne przyjęła do pomocy swoją siostrę, która wspierała ją w opiece nad dziećmi. Wychowanie religijne i edukacja szkolna dzieci były dla rodziców bardzo ważne. W tym celu wynajmowano prywatnych nauczycieli, a dzieci posyłano również do elitarnych prywatnych szkół. Dzieci miały m.in. prywatną nauczycielkę języka francuskiego.
W 1839 r. bardzo szybko, bo w wieku niespełna 15 lat, do pracy w firmie włączony został najstarszy syn Kauffmanów – Salomon. Jak sam wspominał, od samego początku musiał zajmować się szeregiem spraw. Nadzorował dostawy od tkaczy, wstępną obróbkę surowego płótna, rozliczanie pracy zatrudnionych w składzie kupieckim pracowników. Rozliczał utargi z jarmarków i targów. Wspomina, że konieczne było stałe kontrolowanie różnych pieniędzy pochodzących z krajów takich jak Austria, Rosja czy Królestwo Polskie. Często zdarzały się fałszywe lub wycofane dawno banknoty. Jednym z ciekawszych obowiązków była osobista kontrola jakości towaru bezpośrednio u tkaczy, co wiązało się z podróżami m.in. w rejon Mieroszowa i pogranicza czeskiego. Mógł wtedy wędrować po górach.
Uzdolnienia kupieckie Salomona zostały bardzo szybko wykorzystane, bo już po dwóch latach pracy, w 1841 r., przejął – przy wsparciu wuja – kierowanie filią we Wrocławiu. Był to przełomowy moment w rozwoju firmy. Nawiązano nowe kontakty z odbiorcami w Rosji (tereny polskie pod zaborem), szczególną uwagę przywiązywano także do sprzedaży płótna w Krakowie (być może krakowskie sukmany były szyte z płótna pochodzącego od tkaczy z doliny Bystrzycy?). W 1842 r. do firmy dołączył kolejny z braci – Julius.
Stabilny rozwój firmy przerwała rewolucja w 1848 r. – Wiosna Ludów. W związku z wypowiedzeniem firmie pożyczki w wysokości 5000 talarów Meyer Kauffmann chciał zablokować spłatę wszystkich zobowiązań firmy i zakończyć działalność, jednak dzięki uporowi i odwadze Salomona udało się sprzedać zapasy, uzyskano środki na kontynuację działalności i pozyskano nowe rynki zbytu na Górnym Śląsku.
W 1851 r. Salomon Kauffmann uczestniczył w wystawie światowej w Londynie, gdzie firma wystawiała głównie wyroby żakardowe wykonywane na ręcznych krosnach. Tu zapoznał się z wyższością produkcji na krosnach mechanicznych, które – przy zwiększonej wydajności – dawały jednocześnie ogromną poprawę jakości wyrobów. Za jego namową w 1852 r. zaciągnięto kredyt i w Tannhausen (Jedlinka) wykupiono istniejący tu bielnik, by w jego miejscu wybudować – pod kierownictwem trzeciego z braci, Roberta – nowoczesną tkalnię mechaniczną na wzór angielski (późniejszy I Zakład).
Warto wspomnieć, że w tym samym czasie trwa rozbudowa zakładów należących do firmy Reichenheim & Sohne (późniejszy II zakład). W 1853 r. Meyer Kauffmann wycofuje się z bieżącej działalności firmy, ale nadal doradza synom, a kilka lat później krytycznie odnosi się do zmian w strukturze produkcji i polityce kadrowej. Pomimo wzniesienia tkalni na 200 krosień firma w dalszym ciągu korzystała z pracy chałupników i więźniów. Jednak jakość pozostawiała wiele do życzenia. Wynikało to głównie z przyzwyczajenia tkaczy do grubych tkanin lnianych i długo trwałego procesu nauki produkcji delikatniejszego płótna bawełnianego oraz przymusu pracy przez więźniów.
Julius Kauffman przez kilka lat praktykował w Anglii i po powrocie do domu przejął zarządzanie zakupioną przez firmę tkalnią w Leśnej k. Lubania. W 1862 r. wzniesiono reprezentacyjną willę, w której podejmowano ważnych partnerów biznesowych. Była to też letnia rezydencja rodziny, która na stałe mieszkała w Świdnicy, a z czasem przeniosła się do Wrocławia.
Grzegorz Czepil

